Podczas spaceru po mieście Fiľakovo na pewno nie umknie wam potężna twierdza zamku Fiľakovo.
Powstanie zamku datuje się na XIII wiek i przypisuje się je rodowi Kačičovców. Później znajdował się jednak w rękach wielu właścicieli, a do najsłynniejszych należą Bebekowicze, Mateusz Czak Trenczyński, ale także Maciej Korwin.
Został zbudowany na skalistym wzgórzu i dzięki wieżom, basztom oraz 6-metrowym murom miał doskonałą pozycję obronną. W czasie swojego istnienia był kilkakrotnie przebudowywany, a także dobudowano do niego kolejne mury obronne i bramy.
Jednak nawet mechanizmy obronne nie wystarczyły na ataki i oblężenie Turków i w XVI wieku zamek uległ naporowi. Turcy osiedlili się w jego wnętrzach na długie 40 lat i stamtąd rządzili okoliczną krainą. Po pewnym czasie udało się zamek odbić, lecz spokojne czasy nie trwały długo, ponieważ zamek spłonął. Od tego czasu stracił swoje znaczenie i pozostały z niego już tylko ruiny.

Przygraniczny zamek Šomoška, wznoszący się na granicy z Węgrami już od pierwszego spojrzenia ukazuje nam swoją potężną cylindryczną wieżę, z której słynie.
Został zbudowany w okresie XIII–XIV wieku podczas najazdów Tatarów na te tereny. Ciekawostką jest, że do budowy użyto miejscowego materiału, czyli bazaltowych słupów.
Pierwotnymi właścicielami był ród Kačičovców, a później należał do majątków Mateusza Czaka i innych rodów. W XVII wieku zamek został powiększony i przybyły zewnętrzne umocnienia. Służył jako schronienie przed powstaniami
Zamek Šomoška doświadczył również kilku oblężeń ze strony Turków, Tatarów i wojsk osmańskich. Za każdym razem udawało się jednak przywrócić zamek w ręce pierwotnych właścicieli. Fatalne okazało się dopiero zdobywanie przez wojska cesarskie, które zamek zburzyły.
W drugiej połowie XX wieku na zamku rozpoczęto prace badawcze oraz rekonstrukcję zniszczonych murów. Dziś Šomoška tchnie historią i zapewnia swoim odwiedzającym widoki we wszystkich kierunkach świata

Zamek został zbudowany na przełomie XIII i XIV wieku. Stoi na wapiennej skale nad miejscowością Divín i był uważany za obiekt obronny środkowosłowackich miast, a zwłaszcza regionu górniczego. Pierwotnie służył jako schronienie przed najazdami, a później jego główną funkcją była twierdza.
Początkowo Divín był dla Turków nie do zdobycia, ostatecznie jednak im się to udało i okupowali go do końca XVI wieku.
Gdy zamek dostał się w ręce właściciela Imricha III Balassy, znanego z napadania okolicznych wsi, wojska cesarskie postanowiły go oblec. Za trzecim razem udało im się zamek zdobyć, Imrich się poddał, a zamek został przez wojska wysadzony w powietrze.
Dziś po zamku Divín znajdziemy już tylko ruiny, jednak dzięki łatwo dostępnemu położeniu cieszy się on dużym zainteresowaniem odwiedzających.
Legendy
O zamku Divín krążą dwie znane legendy.
Pierwsza głosi, że swoją nazwę otrzymał dzięki pomocy diabelskich duchów przy budowie zamku, Druga legenda mówi, że budowa zamku została spowolniona przez leśnego ducha, który każdej nocy niszczył wszystko, co robotnicy wznieśli w ciągu dnia. Starzec z okolicy wpadł na pomysł, aby leśnemu duchowi wmurować w fundamenty zamku dziecko. Od tamtej pory leśny duch nie niszczył już budowy i także z powodu tego dzikiego czynu zamek otrzymał nazwę Divín.

Jeden z najlepiej zachowanych zamków na Słowacji znajduje się niedaleko Bańskiej Bystrzycy. Za swój dobry stan zawdzięcza również temu, że był zamieszkany od samego początku i nieustannie ktoś o niego dbał.
Budowę zamkowych murów rozpoczął władca Bela IV. Upodobał sobie okoliczną przyrodę i góry, a zamek Ľupča stał się jego letnią rezydencją. Zapewniał mu przyjemne miejsce do spędzania długich letnich dni a okolice zamku nadawały się do jego ukochanych polowań.
Zamek przeżył w swojej historii kilka poważnych wydarzeń. Dotknęło go trzęsienie ziemi, był kilkakrotnie plądrowany, oblegany przez wielu władców i niestety padł także ofiarą pożaru.
Po pewnym czasie stracił swoją funkcję obronną i zamkową, a w tych murach mieściły się szkoła, sierociniec, zakład nauki zawodu i organizacja charytatywna.
Dzisiejszy dobry stan tego bardzo ważnego zamku zawdzięczamy Železiarňam Podbrezová.
MOŻE NIE WIEDZIELIŚCIE:
Na terenie zamku znajduje się 700-letnia Lipa Korwina, zaliczana do najstarszych na Słowacji.
Studnia o głębokości 62 metrów niedaleko zamku jest jednocześnie wyjściem ewakuacyjnym, które prowadzi poza mury obronne.
Legenda głosi, że po zamku przechadza się duch Weronki, która rzuciła się z wieży po tym, jak zmusiła władcę do zabicia swojej żony, ponieważ między nimi wybuchła miłość, a ona chciała mieć go tylko dla siebie.

Jeden z najważniejszych zamków na terytorium Węgier, stojący u podnóża skalnego urwiska na początku Krupińskiej Planiny, zawdzięcza swoją nazwę niebieskawej barwie kamienia, na którym się znajduje.
Modrý kameň w okresie swojej największej świetności miał kilku właścicieli. Najstarsze dokumenty sięgają XIII wieku, kiedy powstały pierwsze fundamenty zamku. W kolejnych latach stał się on zamkiem obronnym, ponieważ był narażony na kilka ataków ze strony Tatarów i Turków.
Mimo obronnych murów zamek uległ Turkom, którzy przejęli nad nim władzę na prawie 20 lat. Nie zdołali się jednak obronić przed atakiem Mikuláša Pálffyego i opuścili zamek. Wcześniej zdążyli jednak Modrý kameň podpalić i wysadzić w powietrze.
Zamek udało się odbudować, lecz w kolejnych latach był kilkakrotnie ponownie podpalany, odpierał ataki, a każdy z właścicieli dodawał mu nowe cechy. Równocześnie rozwijało się także miasteczko pod zamkiem, o tej samej nazwie – Modrý kameň.
Przedostatni właściciele doprowadzili zamek do dobrego stanu, uporządkowali okolicę, park i fontannę. Po ich odejściu w jego komnatach urządzono urzędy i inne instytucje.
Dziś cieszy się zainteresowaniem odwiedzających, ponieważ mieści się w nim muzeum lalek i zabawek.
Zamek ukryty w leśnej gęstwinie na pierwszy rzut oka nie zapowiada żadnych ekscytujących wrażeń. Jednak po wejściu na strome wzgórze przed oczami ukazuje się rozległy kompleks zamkowy, dziś już tylko ruiny zamku Muránsky, który może poszczycić się mianem trzeciego najwyżej położonego na Słowacji.
Pierwsze wzmianki o nim sięgają XIII wieku. Został zbudowany jako twierdza nie do zdobycia, zabezpieczona wieżami z każdej strony.
Miał kilku właścicieli, lecz do najważniejszych należeli Széchyowie. Za każdym właścicielem zamek był przebudowywany i nie uniknął także pożarów, które dotknęły go aż dwa razy.
Już w XIV wieku w epoce Mateusza Czaka Trenczyńskiego zamek uważano za podupadły. Mówiono tak właśnie dlatego, że był na tyle zniszczony, iż wymagał odbudowy. Doczekał się jej w czasie „złotego okresu” na Węgrzech.
LEGENDY
O zamku Muránsky krążą dwie legendy.
Pierwsza legenda opowiada o panu zamku, który zakochał się w Cygance, którą pojął także za żonę. Ta podczas jego nieobecności sprowadzała na zamek swoją rodzinę i urządzała cygańskie zabawy. Jemu jednak się to nie podobało, pewnego wieczoru przyłapał ją i kazał zrzucić w przepaść. Od tamtej pory skała, na której stoi zamek Muránsky, nazywa się Cigánka.
Druga legenda dotyczy Muránskiej Wenus, władczyni Marii Széchy, której serce zdobył dowódca wojsk cesarskich.
W pobliżu miejscowości Bzovík majestatycznie wznosi się dawny klasztor benedyktyński, później przebudowany na twierdzę. Ta przemiana była reakcją na częste wrogie najazdy Turków w XVI wieku. Bzovík w trakcie swojego istnienia przeszedł przez kilka etapów architektonicznych, od romańskiej i gotyckiej formy aż po funkcję obronną. Niegdyś krył w sobie także romański kościół i jako jeden z nielicznych na Słowacji był otoczony fosą z wodą. Mimo trudnych losów, pożarów, ataków i okrutnych właścicieli zamek w dużej mierze zachował się do dziś.
LEGENDA
Do dziś przekazywana jest legenda o córce szlachetnie urodzonego pana Balašy, który wypędził mnichów z klasztoru. Ci w odwecie porwali jego córkę, pozbawili ją życia, a ona, niewinna, do dziś nocami lamentuje na murach Bzovíka.

Dziś pozostały po nim już tylko romantyczne ruiny gotyckiego zamku, lecz w przeszłości zamek Čabraď (pierwotnie nazywany także Litava) wznosił się jako imponująca budowla z rozległym dziedzińcem na końcu skalnego cypla. Jego strategiczne położenie pozwalało mu kontrolować ważne szlaki handlowe prowadzące przez dolinę rzeki Litava. W czasie swojego istnienia zamek przechodził przez ręce wielu rodów szlacheckich, a jego właściciele często się zmieniali wskutek dziedziczenia, darowizn czy sprzedaży. Świadectwem jego dawnego znaczenia były także trzy bramy obronne, które strzegły dostępu do jego terenu.
Może nie wiedzieliście:
Niegdyś niedaleko zamku Čabraď stał inny zamek, z którym dzielił tę samą nazwę – Litava. Ich historia ściśle się przeplata przede wszystkim dlatego, że oba nosiły tę samą nazwę – Litava. Ta zbieżność nazw powoduje niejasności w zapisach historycznych, ponieważ nie zawsze jest jasne, o którym z zamków mowa. Jeden z zamków w średniowieczu przemianowano na Čabraď, podczas gdy drugi zanikł już w 1320 roku.
LEGENDY
O zamku Čabraď krąży wiele legend i opowieści. Jedna z nich mówi o czarownicach, które z zamku wypędziła odważna wiejska dziewczyna. Inna opowiada o pysznym kasztelanie i jego astrologu, przeczytajcie sami…
Pan zamku Čabraď był znany ze swojego złego charakteru, dlatego wszyscy go unikali. Pewnego dnia jednak postanowił, że chce umieć przewidywać pogodę, lecz w okolicy nie mógł znaleźć żadnego astrologa. W końcu jego ludzie przyprowadzili mu sługę Filipa, którego ogłosili sławnym znawcą gwiazd. Prawda była jednak taka, że Filip znał się tylko na owcach i o gwiazdach nie miał najmniejszego pojęcia.
Filipowi zaczęło się na zamku dobrze powodzić. Jednak z tego powodu stał się leniwym i pysznym człowiekiem. Pewnego razu pan zamku zapytał go o pogodę, lecz Filipowi nie chciało się myśleć, więc tylko odburknął, że będzie słonecznie.
Później, podczas spaceru po lesie, pan z Čabradi zobaczył chłopa, którego osioł nie chciał ciągnąć wozu. Chłop twierdził, że zbliża się burza, dlatego jego osioł nie chciał iść, lecz pan zamku mu nie wierzył, bo przecież świeciło słońce. Postanowił więc sprawdzić umiejętności Filipa. Powiedział sobie, że jeśli burza nie nadejdzie, osioł pozostanie osłem, a astrolog astrologiem. Jeśli jednak chłop będzie miał rację i burza dotrze, osioł pójdzie na zamek, a astrolog za dyszel.
I rzeczywiście, wkrótce burza przetoczyła się nad okolicą. Pan zamku, rozgniewany błędną przepowiednią Filipa, zaprzęgnął go do chłopskiego wozu zamiast osła. Od tego dnia na zamku Čabraď pogody nie przepowiadał już fałszywy astrolog, lecz osioł.
