Czy znasz „Perłę Pohronia”? Poznajcie się. Nazywam się Klasztor Hronský Beňadik.
Od wielu lat mieszkam na skalnym występie nad wąską doliną Hronu. Moja ojczyzna znajduje się dokładnie tam, gdzie znajduje się tak zwana Brama Słowacka. Dawniej droga wjazdowa prowadziła bezpośrednio do bogatych miast górniczych.

Moimi pierwszymi mieszkańcami byli benedyktyni. Wciąż dokładnie pamiętam, jak po raz pierwszy o mnie napisano w 1075 roku. Król Gejza I wspomina o opactwie, które znajdowało się za moimi murami. Nie zawsze miałem też ochotę na śpiew. Moi benedyktyńscy mieszkańcy odeszli, gdy tylko dowiedzieli się o przybyciu Turków na nasze terytorium. Szlachetni panowie z kapituły ostrzyhomskiej wzięli mnie pod swoje skrzydła.
Zmienili mnie nie do poznania i kroczyłem z epoką renesansu. Do dziś skrywam relikwię Krwi Chrystusa, którą podarował naszemu kościołowi król Węgier Maciej Korwin. Podobno otrzymał ją od papieża Pawła II za bohaterstwo w walce z Turkami.
W moich ciemnych podziemnych korytarzach znaleźli swoje ostatnie miejsce spoczynku członkowie słynnego rodu Koháry. Waleczny Štefan I. Koháry poległ w bitwie z Turkami pod Levicami.
W pierwszej połowie XX wieku klasztor w Hronskim Beňadiku stał się siedzibą zakonu salezjanów, którzy położyli wielkie zasługi w rozwoju kultury i życia społecznego wsi. Później skupili swoją działalność głównie na duchowym wychowaniu młodzieży, co najwyraźniej nie odpowiadało ówczesnemu reżimowi komunistycznemu.
W latach 1950-1951 za murami klasztoru miały miejsce wydarzenia, które we współczesnej historii Słowacji znane są jako Operacja K, mająca na celu likwidację męskich zakonów na Słowacji. W nocy z 13 na 14 kwietnia 1950 roku salezjanie, którzy tam pracowali, zostali wywiezieni z klasztoru. Klasztor tymczasowo stał się klasztorem centralnym, w którym tymczasowo przebywali kapucyni, franciszkanie i pijarzy, a później przekształcono go w dom opieki dla emerytowanych księży.
Zakony męskie znajdowały się w klasztorze w Hronskim Beňadiku do sierpnia 1951 roku. W listopadzie tego samego roku skoncentrowano tu zakonnice, które były tu internowane do 1989 roku.
Pewnego dnia car Ferdynand wyruszył w długą podróż do domu. Wyruszył ze swojej ulubionej rezydencji w Sv. Antonie. Podróż przebiegała bez zakłóceń, aż nagle między Psiarami, częścią Hronskiego Beňadika, a Kozárovcami samochód odmówił posłuszeństwa. Car szybko się zatrzymał, wysiadł i bezradnie obchodził samochód. Nagle obok niego przemknął miejscowy ślusarz, Michal Majer, który natychmiast wyczuł okazję. Zaproponował naprawę carskiego samochodu.
Car Ferdynand niedowierzając tylko pokręcił głową, ale nie miał innego wyjścia i zgodził się. Po kilku minutach radośnie rozległ się dźwięk silnika i samochód był gotowy do drogi. Ferdinand Cobourg chciał się zrewanżować się swojemu wybawcy. Majer poprosił cara o dokumentację samochodu, koła i kierownicę. Car był zaskoczony, że młody ślusarz zażądał tylko tyle, ale nie wahał się i dostarczył mu wszystko. Michał otrzymał wszystko, czego potrzebował, i mógł zabrać się do pracy.

Dzięki ciężkiej pracy udało mu się zbudować unikalną maszynę. Pierwszy słowacki samochód, znany również jako Drndička. Swoją nazwę zawdzięcza dźwiękowi, jaki wydawał, gdy Michał prowadził go po wyboistych wówczas drogach.
ADRESA
Klasztoru benedyktynów Hronský Beňadik
Hlavná 114/443
966 53 Hronský Beňadik
Chcete sa o niektorých hradoch dozvedieť viac ako je bežné? Ponúkame vám jedinečnú príležitosť zúčastniť sa prehliadok, ktorými vás budú sprevádzať skutoční odborníci alebo rovno hradní páni.